wir


Och właśćiwie o czym tu pisać? Temat przegadany po tysiąckroć. Ten jak i inne. Potem następuje już tylko etap wymyślania i dopowiadania i koloryzowania. I rzeczywistość nam się nagina.
Przerażający jest fakt tych miotających mną emocji. Jak ktoś normalny mógłby to wytrzymać non stop?

Naprawdę pierwszy raz w moim życiu mogłam wyciągnąć tak wiele z czyjegoś jąkania się. A przecież się nie znamy. Przecież nie wiemy kim tak na prawdę jesteśmy. I nawet, co dziwne, nie potrafię o tym pisać z takimi emocjami jakby to było wcześniej. Ile minęło? 3 tygodnie? Widzisz Anna jednak rzucone przez Ciebie "wyzwanie" chyba mi pomogło. Nie płaczę w poduszkę i nawet nie zadaję tego powszechnego pytania "dlaczego?". Dosyć dziwne. To tak jakbym wstała rano i dotarło do mnie,że się po prostu nie odezwiesz. Tak po prostu. PO PROSTU.

Nigdy mi nikt co prawda nie dał takiego zadania,ale jakbym miała siebie przestawić jakoś w rysunku, to narysowałabym wielki wir wody wciągający małe łódeczki. Bez końca. Woda pełna wirów, z małymi przerwami pomiędzy każdym z nich.

Tyle na mnie zrzucono w ciągu jednej chwili,że aż zastanawiam się czy te dreszcze serio były z zimna czy z emocji,których powstrzymać nie mogłam. To ta cierpliwość i wynikające z niej opanowanie? To ten dystans? Jest coś co czasem mnie ratuje przed kompletną katastrofą. Tak jakby lawiruję na tej granicy i nagle wiatr mnie lekko dmuchnie w dobrą stronę.Za to chyba mogę podziękować. Dziękuję.
Uśmiecham się ładnie to wiem,ale nie zwracaj na to uwagi. A jak pojawi się ktoś, kto też dostrzeże ile rzeczy kryje się w każdym moim uśmiechu, to wtedy to zaakcpetuj. Nie pozwól mi wtedy mieć wątpiwości,bo czasem boję się. Och, przecież Ty też.

A może to specjalnie się stało teraz?Żebym właśnie zrozumiała te "po prostu"?Pojęcia nie mam,ale jeśli tak to chyba się udało. (Ale tak szeptem tylko powiem,że dużo bym dała za powrót tego połączenia i że kiedyś ułożysz swoje życie na tyle,że sobie o mnie przypomnisz w dowolnym kontekście)

Chociaż jednak jest taka jedna rzecz, której pojąć nie mogę. Nawet nie jedna i nawet nie rzecz. Co takiego trzeba zrobić żeby od tych nawet chyba nieświadomych niczego ludzi dostać w mordę?Czym można sobie zasłużyć nie dość,że na ból to jeszcze na tą ich głupotę? Bo już nie wiem co gorsze,świadomość czy nieświadomość? Paranoja. Nauczmy się rozmawiać! Nalepię sobie to na czoło.
*DziaDzia* 2011-03-26 00:43:54
skomentuj(0)

 

---
| szablon: Madzik | dla: Sz-B | pic: Cyrusmuller |


strona główna